Sens Instagrama i moja internetowa nieobecność
Hej wszystkim. Trochę mnie tu nie było. W ogóle mnie tu nie było. A dlaczego- zapraszam do dalszej części posta.
A kto umarł ten nie żyje...
Od kiedy pamiętam zawsze miałam problem z dokończeniem tego co zaczęłam i dotrzymywaniem obietnic i celów, które sobie zakładałam. To samo stało się z prowadzeniem konta na Instagramie i tego oto bloga.
We wakacje miałam głowę pełną pomysłów na to co chcę wam przekazać i o czym chciałabym pisać. Zaczęłam inwestować w sprzęt fotograficzny, zmieniać wystrój pokoju, zbierać dekoracje do robienia typowo bookstagramowych zdjęć itd. I co z tego teraz mam?
Dosyć niedawno doszłam do wniosków, że dążenie do tego całego internetowego uznania i wielkiej ilości obserwujących nas ludzi nie jest najważniejsze. Czym wyróżnia się niby moje zdjęcie w tłumie takich samych idealnych z milionem filtrów na sobie i ambitnym opisem w stylu:
Hej kochani co czytacie bo ja aktualnie mam straszny zastój czytelniczy. O jeny co mam z tym zrobić?
+
milion podobnych do siebie hasztagów typu #bookstagram #book #booklover itd.
+
spora ilość komentarzy
Odzwyczaiłam się od Instagrama i nawet nie zauważam tego, że potrafię na niego nie wchodzić kilka dni co kiedyś byłoby u mnie czymś nie do pomyślenia. Przy zmianie telefonu w zeszłym miesiącu dopiero po 2 tygodniach zorientowałam się, że nie zainstalowałam aplikacji. I co? Żyję dalej chociaż internetowo umarłam. Może ominęło mnie kilka "mini dram" o kradzież zdjęć, wygląd okładek czy o brak kontynuacji jakiejś serii ale nie żałuję mojego chwilowego odizolowania. Jakoś nie tęskniłam za przewijaniem takich samych zdjęć książek w obsadzie świeczek, dyń, lampek choinkowych, kubków i swetrów.
Ostatnie miesiące były dla mnie trudne a wiązało się to głównie z nową szkołą. Czasochłonne dojazdy, nowi ludzie co łączy się z nowymi znajomościami, więcej nauki, mniej czasu dla rodziny oraz próby utrzymania przy sobie "starych przyjaciół" były dla mnie trudne. Mała ilość czasu dała się we znaki. Przestałam robić to co sprawiało mi przyjemność i nazywałam to kiedyś pasją. Pierwsze co poszło w odstawkę to był blog, później Instagram, prowadzenie Bullet Journala oraz bieganie.
Nie ukrywam, że jest mi z tego powodu przykro i zarazem trudno. Może teraz coś się z tym zmieni i wrócę raz a dobrze na dłuższy okres czasu? Trzymajcie za mnie kciuki.
Zapraszam do komentowania, udostępniania oraz zostania ze mną na dłużej

Komentarze
Prześlij komentarz