Sens Instagrama i moja internetowa nieobecność
Hej wszystkim. Trochę mnie tu nie było. W ogóle mnie tu nie było. A dlaczego- zapraszam do dalszej części posta. A kto umarł ten nie żyje... Od kiedy pamiętam zawsze miałam problem z dokończeniem tego co zaczęłam i dotrzymywaniem obietnic i celów, które sobie zakładałam. To samo stało się z prowadzeniem konta na Instagramie i tego oto bloga. We wakacje miałam głowę pełną pomysłów na to co chcę wam przekazać i o czym chciałabym pisać. Zaczęłam inwestować w sprzęt fotograficzny, zmieniać wystrój pokoju, zbierać dekoracje do robienia typowo bookstagramowych zdjęć itd. I co z tego teraz mam? Dosyć niedawno doszłam do wniosków, że dążenie do tego całego internetowego uznania i wielkiej ilości obserwujących nas ludzi nie jest najważniejsze. Czym wyróżnia się niby moje zdjęcie w tłumie takich samych idealnych z milionem filtrów na sobie i ambitnym opisem w stylu: Hej kochani co czytacie bo ja aktualnie mam straszny zastój czytelniczy. O jeny co mam z tym zrobić?...